Marcin Bartyński

radca prawny

Pomagam rodzicom w ich zmaganiach z Sanepidem i wojewodą. Piszę zarzuty i zażalenia. Sporządzam skargi do sądów administracyjnych...
[Więcej >>>]

Zgłoś sprawę

Sanepid zbyt często bagatelizuje wagę badania kwalifikacyjnego przez szczepieniem

Jakiś czas temu pomagałem jednemu ze swoich klientów pisać zarzuty na tytuł wykonawczy. W zarzutach zakwestionowałem sposób przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego. Okazało się, że lekarz ograniczył się jedynie do osłuchania dziecka. Zaniechał przeprowadzenia wywiadu z matką, w ogóle nie odniósł się do przeciwwskazań zawartych w ChPL.

Sanepid zajął stanowisko i w dosyć lakonicznych słowach zbagatelizował obszerne skądinąd zarzuty dotyczące badania kwalifikacyjnego. Oto, co napisał Sanepid:

Zaznaczyć należy, że to lekarz po przeprowadzeniu lekarskiego badania kwalifikacyjnego decyduje o kwalifikacji dziecka do szczepienia ochronnego. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny nie jest powołany do wkraczania w spór pomiędzy lekarzem a rodzicem dziecka dotyczący prowadzenia prawidłowego lekarskiego badania kwalifikującego do szczepienia.

W mojej opinii stanowisko Sanepidu jest błędne. Badanie kwalifikacyjne jest przecież doniosłym elementem obowiązku szczepień.

Bez badania kwalifikacyjnego obowiązek szczepień byłby sprzeczny z Konstytucją

Pośrednio zwrócił na to uwagę Naczelny Sąd Administracyjny w jednym ze swoich wyroków. Z jednej strony NSA podtrzymał swoją dotychczasową linię orzeczniczą potwierdzającą, że obowiązek szczepień jest zgodny z Konstytucją. Natomiast z drugiej strony – w kontekście rozważań o konstytucyjności szczepień – NSA podkreślił wagę badania kwalifikacyjnego.

„Obowiązkowość” szczepień ma na celu zabezpieczenie społeczeństwa przed występującymi zagrożeniami (wewnętrznymi i zewnętrznymi). Zgodnie zaś z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla m.in. ochrony zdrowia albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. W orzecznictwie NSA wielokrotnie wskazywano, że obowiązek szczepień wynika bezpośrednio z ustawy (jedno ze źródeł powszechnie obowiązującego prawa Rzeczpospolitej Polskiej – art. 87 Konstytucji RP). Powyższe wyklucza także istnienie problemu konstytucyjności „obowiązkowości” szczepień na tle art. 31 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Ponadto ustawodawca przewidział odpowiedni mechanizm poprzedzający wykonanie szczepienia, tj. badanie kwalifikacyjne celem stwierdzenia czy nie istnieją w danym indywidualnym przypadku przeciwwskazania do wykonania szczepienia. Nie wydaje się zatem aby tego rodzaju rozwiązanie miało prowadzić do naruszenia praw i wolności oraz godności człowieka.

Prezes NIL i GIS we wspólnym komunikacie podkreślili wagę badania kwalifikacyjnego

Na początku bieżącego roku prezes NIL oraz GIS wydali wspólny komunikat o obowiązkowych szczepieniach ochronnych. Podkreślili w nim wagę badania kwalifikacyjnego:

W świetle przepisów prawa o realizacji obowiązkowego szczepienia ochronnego u dziecka decyduje lekarz, po uprzednim przeprowadzeniu szczegółowego badania jego stanu zdrowia oraz zebraniu potrzebnych informacji w trakcie wywiadu z jego rodzicem w ramach kwalifikacyjnego badania lekarskiego.

Więcej pisałem na temat tego komunikatu tutaj>>>

Komunikat swego czasu spowodował wielkie poruszenie. Dzisiaj już jest nieco zapomniany, warto jednak w zarzutach powoływać się na jego treść.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321 e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

Czy szczepienie na koronawirusa będzie obowiązkowe?

Jak dotąd, nie znalazłem żadnej wypowiedzi ministra zdrowia, z której wynikałoby wprost, że szczepienie na wirusa z koroną będzie obowiązkowe. Co prawda są wypowiedzi, w których minister zapowiada, że szczepionkę będzie rekomendował każdemu. Jednakże rekomendacja nie jest równoznaczna z obowiązkiem szczepień.

Podejrzewam, że ze szczepieniem przeciw temu wirusowi będzie tak, jak ze szczepieniem przeciwko grypie – po prostu będzie zalecane, ale nie obowiązkowe.

A jeżeli szczepienie na koronawirusa będzie rzeczywiście obowiązkowe?

Oczywiście, nie można wykluczyć, że jednak minister zdrowia rozszerzy kalendarz obowiązkowych szczepień ochronnych o Sars-CoV-2. Oprócz szczepień przeciwko gruźlicy, zapaleniu wątroby, odrze, śwince, różyczce itd. możemy mieć także szczepienie na koronawirusa.

Jednakże nadal będą obowiązywały przepisy o badaniu kwalifikacyjnym przed szczepieniem. Zgodnie z obecnie obowiązującym stanem prawnym każde szczepienie jest poprzedzone badaniem kwalifikacyjnym. Celem tego badania jest wykluczenie przeciwwskazań – po to, żeby ograniczyć możliwość wystąpienia NOP po szczepieniu.

Wykonanie obowiązkowego szczepienia ochronnego jest poprzedzone lekarskim badaniem kwalifikacyjnym w celu wykluczenia przeciwwskazań do wykonania obowiązkowego szczepienia ochronnego.

Przeciwwskazania zawarte są między innymi w charakterystyce produktu leczniczego (ChPL) każdej szczepionki. Tak też będzie w przypadku szczepionki na koronawirusa. Obowiązkiem lekarza będzie znać ChPL i w ramach badania kwalifikacyjnego wykluczyć wszystkie przeciwwskazania. Lekarz nie powinien zaszczepić, dopóki tych przeciwwskazań nie wykluczy. A my będziemy mieli prawo egzekwować od lekarza ten obowiązek.

Przepisy swoje, praktyka swoje

Niestety, będą lekarze, którzy nie będą wykonywać swojego obowiązku wnikliwego wykluczenia przeciwwskazań. Niektórzy będą kwalifikować do szczepienia na Sars-Cov-2, nie zapoznawszy się wcześniej z charakterystyką produktu leczniczego! W dokumentacji medycznej będą odnotowywać: „nie stwierdzono przeciwwskazań”. Cóż, trudno stwierdzić jakiekolwiek przeciwwskazanie bez wcześniejszego badania…

A potem wojewoda na wniosek sanepidu będzie nakładać najpierw kilkusetzłotowe, a później idące w tysiące złotych grzywny na tych, którzy po takim niby-badaniu nie będą chcieli się zaszczepić. Następnie urząd skarbowy będzie ściągać z kont owe grzywny.

Jeżeli szczepionka na koronawirusa będzie obowiązkowa… A ci, którzy się nie zaszczepią, będą bierni.

Będzie można skutecznie walczyć z grzywnami za nieszczepienie

Na szczęście, jeżeli po niby-badaniu kwalifikacyjnym nie będziesz chciał się zaszczepić, to będziesz mógł skutecznie z grzywnami nakładanymi na wniosek sanepidu walczyć. Będziesz mógł przecież skorzystać ze ścieżki odwoławczej – zarzuty na tytuł wykonawczy, zażalenie do ministra zdrowia, później skarga do sądu administracyjnego.

W ten właśnie sposób pomagam moim klientom skutecznie zwalczać grzywny nałożone za odmowę szczepienia. Odmowę motywowaną brakiem rzetelnego przeprowadzenia badania kwalifikacyjnego.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321 e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

Kolejna odpowiedź MEN

Marcin Bartynski27 maja 2020Komentarze (1)

Dopytywałem się w MENie o obowiązek noszenia maseczek przez dzieci w przedszkolu powyżej 4. roku życia. W zeszłym tygodniu dostałem ostateczną odpowiedź.

Stanowisko MEN jest takie, że nie trzeba. Podstawą prawną jest następujący przepis rozporządzenia maseczkowego:

Obowiązek zakrywa ust i nosa nie dotyczy osoby, której miejscem stałego lub czasowego pobytu są budynki użyteczności publicznej przeznaczone na potrzeby wychowania, opieki zdrowotnej, społecznej lub socjalnej, chyba że zarządzający takim budynkiem postanowi inaczej.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321 e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

MEN odpowiada na apel

Marcin Bartynski14 maja 20203 komentarze

Dwa dni temu MEN przesłało mi odpowiedź na apel ws. maseczek dla dzieci w przedszkolu powyżej 4 r. życia.

O sprawie pisałem na blogu na początku maja:

Cały wpis z 4 maja możesz przeczytać tutaj>>>

W związku z tym wystosowałem do MEN apel, żeby pozwolił ściągnąć maseczki wszystkim dzieciom w przedszkolu.

Także tym powyżej 4 roku życia.

Dwa dni temu MEN mi odpowiedział.

Napisał między innymi tak:

Biorąc pod uwagę powyższe, należy podkreślić, że obowiązek noszenia maseczki lub innej formy indywidualnej osłony nosa i ust, obowiązuje dziecko, które ukończyło 4. rok życia, w drodze do przedszkola i z powrotem.
W przedszkolu nie ma obowiązku zakrywania ust i nosa, zarówno przez dzieci, jak i nauczycieli. Brak maseczki w budynku i na zamkniętym terenie przedszkola nie koliduje z przepisem dotyczącym obowiązku zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej uregulowanym w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 15 kwietnia 2020 r.
zmieniającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Wprawdzie przedszkole/szkoła jest budynkiem użyteczności publicznej w myśl rozporządzenia Ministra Infrastruktury, ale nie następuje w nim rotacja klientów np. jak w sklepie czy w punkcie pocztowym, zatem zmniejsza się ryzyko przenoszenia zakażenia. Jednocześnie do przedszkoli mają zastosowanie szczegółowe wytyczne GIS m.in. w zakresie przebywania rodziców i osób trzecich w częściach wspólnych podmiotu z zachowaniem rygorystycznych zasad i środków ostrożności, w tym osłony nosa i usta, rękawiczek, dezynfekcji rąk oraz dystansu.

Pismo od MEN zamieszczam tutaj>>>

Jednakże fakt, że w przedszkolu nie następuje rotacja klientów, jak w sklepie czy na poczcie, nie wyłącza zastosowania rozporządzenia maseczkowego:

Do odwołania nakłada się obowiązek zakrywania ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych, w tym w budynkach użyteczności publicznej przeznaczonych na potrzeby oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, wychowania.

Poza tym wytyczne GIS nie są źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Nie są publikowane w Dzienniku Ustaw.

Odpisałem do MEN. Ufam, że kolejna wersja rozporządzenia uwzględni te uwagi.

Edit z 15 maja 2020 r.: dzisiaj odpowiedziało ministerstwo zdrowia

Ministerstwo stoi na stanowisku, że w stosunku do dzieci w przedszkolu zastosowanie ma następujący przepis rozporządzenia maseczkowego:

Obowiązku zasłaniania ust i nosa nie stosuje się w przypadku osoby, której miejscem stałego lub czasowego pobytu są budynki użyteczności publicznej przeznaczone na potrzeby wychowania, opieki zdrowotnej, społecznej lub socjalnej, chyba że zarządzający takim budynkiem postanowi inaczej.

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321 e-mail: marcin.bartynski@gmail.com

Jak donosi prasa, gdzieniegdzie Sanepid krytycznie podchodzi do notatek Policji ws. naruszenia COVIDOwych zakazów.

Przykładowo na Mazowszu do 3 maja Policja sporządziła 4 213 notatek. Sanepid uwzględnił tylko jedną szóstą z nich, bo wydał 718 decyzji o ukaraniu na kwotę 2,6 mln zł.

W samej Warszawie Policja sporządziła 1 100 notatek, na podstawie których Sanepid wydał tylko 10 decyzji na kwotę 100 tys. zł. Jeszcze mniej notatek zostało uwzględnionych w Otwocku. Tutaj na podstawie 731 notatek Sanepid wydał tylko 2 decyzje.

Natomiast były inne miasta, w których Sanepid był bardziej gorliwy w karaniu. W Radomiu na podstawie 368 notatek ukarano 302 osoby.

Podane wyżej informacje znalazłem w Najwyższym Czasie.

Często jednak decyzje Sanepidu są wydane niezgodnie z procedurą administracyjną

Jeszcze niedawno sypały się kary administracyjne za złamanie zakazu przemieszczania się lub wstępu na tereny zielone. Często jednak decyzje Sanepidu o ukaraniu grzywną 10 tys. zł były sprzeczne z KPA. Zazwyczaj ukarany dostawał zawiadomienie o wszczęciu postępowania razem z decyzją o ukaraniu.

Tym samym Sanepid pozbawiał ukaranego fundamentalnego prawa do wzięcia udziału na każdym etapie postępowania. Obowiązkiem Sanepidu jest zapewnić ukaranemu czynny udział w każdym stadium postępowania. A przed wydaniem decyzji Sanepid musi umożliwić ukaranemu wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów.

A ukarani zostali tego prawa pozbawieni.

Wątpliwe jest również ustalenie przez Sanepid faktów tylko w oparciu o notatkę Policyjną. Bez wysłuchania strony. Tymczasem zakaz przemieszczania się nie był bezwzględny, podobnie jak zakaz wstępu na tereny zielone. Przepisy przewidywały wyjątki od tych zakazów.

Taki tryb postępowania uniemożliwił ukaranemu powołanie się na te wyjątki.

Ponadto Sanepid przy wymierzaniu kary ma obowiązek uwzględnić warunki osobiste ukaranego, to, czy był już wcześniej karany, wagę naruszenia prawa. I szereg innych okoliczności. Tymczasem okoliczności te były przez Sanepidy pomijane.

Oczywiście, Sanepid tłumaczył w uzasadnieniu decyzji, że musiał podjąć taki przyspieszony tryb postępowania ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Jednak takie tłumaczenie jest błędne, bo najczęściej ukarany nie uciekł z kwarantanny czy szpitala; nie miał pozytywnego testu na Sars-Cov-2.

Nic nie uzasadniało odebrania ukaranemu jego fundamentalnych praw…

Oczywiście, w tej argumentacji pomijam, czy te wszystkie zakazy były zgodne z Konstytucją, jednak jest to temat na odrębny wpis.

 

Jeżeli chcesz skorzystać z pomocy prawnej, zapraszam Cię do kontaktu:

tel.: 602-490-321 e-mail: marcin.bartynski@gmail.com